Sabre 42 Express

02-03-2011 11:56
Fot. red. H20

Wielokrotnie przeglądając zachodnie magazyny dla motorowodniaków, spotykałem się z jachtami budowanymi na kształt kutrów, które według producentów mają równie dobrze zachowywać się, pływając w „wyporze”, jak i w „ślizgu”. Szczerze mówiąc, trochę powątpiewałem, czy zbudowanie takiego uniwersalnego jachtu jest możliwe. Dlatego byłem bardzo zadowolony, gdy podczas pobytu w Stanach jeden ze znajomych zaproponował mi wycieczkę na tego typu jednostce. John był armatorem Sabre 42 Express. Stocznia Sabre jest od blisko czterdziestu lat jednym z bardziej znanych producentów takich jednostek. Ich jachty są zawsze wykonywane w 100 proc. ręcznie i słyną z luksusowego, ponadprzeciętnego standardu wykonania.

Sabre 42 Express rzeczywiście wygląda imponująco. Ostry, podniesiony do góry dziób wyraźnie wskazuje na pokrewieństwo z rybackimi kutrami z okolic Maine. Podobnie rzecz ma się z nadbudówką zakrywającą sterówkę i pokaźną część kokpitu. Na pierwszy rzut oka widać, że Sabre nie jest jachtem, który musi uciekać z morza przy pierwszych oznakach zapowiadających pogorszenie się pogody. Duże przeszklone powierzchnie nadbudówki zapewniają doskonałe oświetlenie salonu zlokalizowanego w kokpicie i dobrą widoczność nawet podczas najgorszych warunków, jakie Sabre 42 może spotkać na morzu. Szerokie półpokłady, otoczone solidnymi podwójnymi relingami, gwarantują załodze bezpieczeństwo podczas przechodzenia z pokładu dziobowego na tył jachtu, a wysoka pawęż rufowa zamykająca kokpit powinna zapewnić suchą żeglugę nawet na mocno wzburzonym morzu. Z drugiej strony zarówno dziobowy pokład, jak i niezabudowana rufowa część kokpitu są wystarczająco duże, żeby ustawić na nich leżaki i cieszyć się urokami żeglugi podczas słonecznej pogody. Po wejściu na pokład rzuciły mi się w oczy teakowe wykończenia podłogi kokpitu i mnóstwo polerowanej, nierdzewnej stali, z której wykonane były elementy osprzętu pokładowego. Salon w kokpicie jest wystarczająco duży, żeby zasiadło w nim wygodnie nawet dziesięć osób, choć jak podkreślał John, Sabre 42 to jacht dla czterech osób.

I rzeczywiście, po wejściu do kabiny wyraźnie było widać, że miał rację. Dziobowa kabina armatorska i gościnna kajuta zlokalizowana na prawo od zejściówki zapewniały wygodny nocleg dla dwóch par. Oczywiście stół w salonie można było opuścić i w ten sposób uzyskać dodatkową dwuosobową koję, ale nie o to chodzi na jachtach tej klasy. Całe wnętrze łodzi było starannie wykończone w ciemnym drewnie, którego barwę podkreślały jasne obicia materaców. Kiedy zwiedzałem wnętrze Sabre, John uruchomił silniki i choć łącznie dysponowały one tysiącem koni mocy, to o ich działaniu dawały znać tylko delikatne, prawie niewyczuwalne wibracje. Zaciekawiony, jak tak duży jacht będzie sobie radził z manewrami w dość ciasnym porcie, wyszedłem na pokład. John zasiadł za kołem sterowym – „kierownica” na „42” jest takich rozmiarów, że śmiało można ją określić tym mianem, i delikatnie wspomagając się dziobowym sterem strumieniowym, odszedł od pomostu, a następnie pewnie wyprowadził jacht. Po wyjściu z główek portu płynęliśmy z szybkością 8–9 węzłów, przy której to prędkości na większości ślizgowych jachtów z trudem udaje się utrzymać kierunek na wprost. Sabre jednak ma dwie prędkości marszowe – pierwsza to właśnie dziewięć węzłów (przy tej prędkości silniki zadowalają się zaledwie 10 litrami ropy na godzinę pracy), druga to już prędkość w ślizgu wynosząca mniej więcej dwadzieścia pięć węzłów. Morze było gładkie jak stół, tak więc wkrótce John zwiększył obroty i Sabre udowodnił, że radzi sobie nie tylko z małymi prędkościami. Było naprawdę przyjemnie obserwować, jak ten ważący z paliwem blisko 15 ton jacht wchodzi w ślizg, a następnie przyśpiesza aż do momentu, gdy GPS pokazał prędkość 35 węzłów. Wtedy też mogłem się przekonać, że wytłumienie komory silników jest naprawdę doskonałe. Najgłośniejszymi odgłosami, jakie słyszeliśmy, był szum towarzyszący zasysaniu powietrza przez silniki oraz uderzenia wody o burty i tylko gdzieś w tle można było wyróżnić dźwięki pracy dwóch pięciusetkonnych diesli. Powoli wzrastała siła wiatru i morze pokryło się falą, my jednak nadal bez żadnych problemów przecinaliśmy je z prędkością ponad trzydziestu węzłów i musiałem przyznać, że Sabre 42 Express jest rzeczywiście udanym mariażem zalet dzielnych, rybackich jednostek z najlepszymi cechami szybkich, luksusowych jachtów motorowych.

    * Długość: 12,88 m
    * Szerokość: 4,34 m
    * Zanurzenie: 1,15 m
    * Masa: 13 800 kg
    * Zbiornik paliwa: 1688 l
    * Zbiornik wody: 592 l
    * Silniki: 2x440 KM lub 2x520 KM

Odwiedzin: 946

Podziel siÄ™

Powiązane linki

http://tasktravel.com.pl

zobacz więcej artykułów
Komentarze (0)
Zabronione jest obrażanie osób i używanie wulgaryzmów
  • Zdjęcia (1)
    czy można zobaczyć więcej zdjęć z wyprawy, czy są zdjęcia ryb pozdrawiam water...
PARTNER SERWISU
Blogowpisy
Re.pl jest wszędziedodajmy troszkę ognia dla smaku
REKLAMA